Pokusy i uniesienia

Pokusy i uniesienia

Gdy w 1894 roku, w Warszawskiej “Zachęcie” po raz pierwszy wystawiono przełomowy “Szał uniesień” autorstwa Władysława Podkowińskiego, wszyscy – czy to publiczność, czy krytycy – zastanawiali się, co oznacza to płótno? Było piękne, to nie budzi żadnych wątpliwości. Wzbudzało czyste emocje – niepokoju, pasji, ale też podniecenia, które biło nieprzerwanie z twarzy rudowłosej, nagiej kobiety ujeżdżającej czarnego rumaka – potwora. Tamtejszy artystyczny światek, w dzień premiery zatrzymał się w bezruchu i musiał postanowić – kochać go, czy nienawidzić? Innego sposobu nie ma, obok tego dzieła nie da się przejść obojętnie. Nie da się o nim zapomnieć, gdy już raz się w nie zagłębi. Jest tysiąc interpretacji jego znaczenia, a gdy poznamy już pierwsze 5 wersji – jesteśmy jak Sokrates, pewni jedynie tego, że nie wiemy nic.
I może nawet nie byłoby z nami i naszymi interpretacjami tak źle, może udałoby się dojść do jakiś logicznych wniosków.. Lecz Podkowiński nie pozwolił o sobie zapomnieć, po prostu oddać tego dzieła do jednej z wielu osób, które chciały je zakupić – rankiem, ostatniego dnia wystawy malarz wszedł na salę i zniszczył płótno, przeciął je nożem.. i nie zrobił tego tak, jak przystało na artystę – w szale rozpaczy, w jakimś niebezpiecznym transie, po prostu przeciął swoje dzieło na 4 równe części i wyszedł z galerii – potęgując przy tym emocje jakie wywoływało dzieło.
Aleksander Świętochowski wspominał później, co autor powiedział o swym obrazie – uznał on podobno, że zamiast chować je do piwnicy, postanowił dać wyraz swemu indywidualnemu niezadowoleniu. Obecnie, w Muzeum Narodowym w Krakowie możemy oglądać reprodukcję płótna wykonaną przez Witolda Urbańskiego, ale jak dokładna by nie była, to już nigdy nie będzie ten sam “Szał”.
Czemu Podkowiński nie lubił swojego prawdopodobnie najbardziej znanego dzieła? Czy może zdenerwowała go ludzie niezrozumienie? Ilu ludzi, tyle opinii. Podkowiński był kobieciarzem, więc w obrazie wszyscy dopatrywali się skandali, kobiet malarza – dostał on nawet parę listów z groźbami, od rzekomych mężów czy ojców dziewczyny, którą miał przedstawiać obraz. W dziele dopatrywano się nawet nawiązania do mitu o Europie – widząc w nim alegorię niszczycielskich sił instynktów.
Ale czy kobieta na obrazie, nie wydaje się wam.. Szczęśliwa? Po prostu zadowolona, oddana pokusie. Czy to mogłoby być czyste pokazanie, jak my, słabi ludzie, musimy czasem ulec swym pragnieniom, ponieważ to jedyny sposób by wydostać się spod ich panowania?
Nie wiem, nikt nie wie. Nikt nigdy się nie dowie, chyba, że jakimś cudem wskrzesimy Władysława Podkowińskiego! Ale jeśli mam być szczera, myślę, że nawet gdybyśmy to zrobili, nie powiedziałby nam, co naprawdę chciał przekazać. Umówmy się, gdybyście dowiedzieli się, że po prawie 120 latach ludzie nadal rozmyślają nad waszym dziełem.. Czy zdradzilibyście tajemnicę?

Reklamy

One thought on “Pokusy i uniesienia

  1. „Czy to mogłoby być czyste pokazanie, jak my, słabi ludzie, musimy czasem ulec swym pragnieniom, ponieważ to jedyny sposób by wydostać się spod ich panowania?”
    ja połozyłabym nacisk na „kobieta”. Kobiecie nie wypadało w konserwatywnej Polsce (zresztą nadal nie wypada) czuć uniesienie, być jego świadomą a już nie mówić o doświadczeniu szczęścia z tego powodu.
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s