Obiektywizm nie istnieje

 

Obiektywizm nie istnieje

“Everything we hear is an opinion, not a fact. Everything we see is a perspective, not the truth. ”
— Aureliusz

Mimo upływu lat, mimo wielu tysiącleci ewolucji ludzkości, jesteśmy nadal z tych, którzy wyznaczają sobie wzorce, ideały. Mimo tego, iż na przestrzeni wieków wzorce się zmieniały, fakt ten sam w sobie pozostaje niezmienny. Kiedyś pulchna kobieta była symbolem płodności, dziś przechodzi ona do kanonu jako ta ‘zaniedbana’ czy nawet brzydka i zastępują ją kobiety chude, kruche, znikające pod ciężarem otaczającego je powietrza. Ciało ma być wyrzeźbione, sylwetka szczupła, posiłki zdrowe, życie pozytywne, a dobra materialne, w szczególności te luksusowe, są wyznacznikiem i celem wielu żyć. Potrafimy wytknąć komuś, iż przedstawia ‘opinię, nie zaś fakty’. Potrafimy spojrzeć w lustro i choćbyśmy nie wiem jak piękni, szczupli i wymodelowani byli, równocześnie, być totalnie niezadowolonymi.
Nie wiem ile jeszcze tysiącleci potrzeba nam, byśmy w końcu nauczyli się akceptować naszą cielesność, byśmy przestali w końcu bać się i wstydzić chociażby nagości, którą, no cóż, wbrew kanonom i opiniom, wszyscy mamy. Różnimy się rozmiarem i stopniem napięcia skóry, niczym więcej.. Dlaczego więc cielesność jest dla nas takim problemem?
Świat poprzez wieki przedstawiał ludzi jako karykatury samych siebie. I nie mówię to o karykaturach, które pokazują wywyższone złe cechy ludzkie, lecz właśnie o takich, które moim zdaniem bolą najbardziej. O tych, które pokazują wywyższone cechy uznawane społecznie za pozytywne. Już rzeźby antyczne stawiają przed nami postaci, które w kanonie piękna stały się niedoścignionym wzorcem. Muskularni młodzi mężczyźni, powabne młode kobiety sprawiły nie tylko, że czcimy młodość jakby była najcudowniejszym i jednym słusznym czasem życia, lecz także perfekcję, udając, że jest ona możliwa do osiągnięcia przez jakiegokolwiek człowieka. XX wieczny rozwój fotografii także niemało przyczynił się do szlifowania nieosiągalnych kanonów piękna. W całym swym pędzie do idealności my, zwykli, codzienni, zapominamy o najważniejszym: ideały, które przedstawia nam kultura masowa, stanowią może 5% społeczeństwa, i to w okresie, który trwa do kilkunastu lat. I przysięgam wam na wszystko w co wierzę, te ideały, na które patrzymy z pragnieniem, nie są nadal wystarczająco zadowolone z siebie.

francis bacon - lucian freud portraits
Francis Bacon, XX wieczny malarz, zauważył tą naszą dziwną potrzebę udawania kogoś kim nie jesteśmy w swojej pracy malarskiej. Urodził się jako syn wojskowego, z powodów zdrowotnych i lenistwa często odpuszczał sobie w szkole, lecz osobiście, widzę w jego pracach inteligencję, której pozazdrościć mu może nie jeden magister. Bacon wiele swych dzieł nazywał ‘studiami’, pozostawiając je jakby tylko otwartą księgą, niedokończonym płótnem.. Wyraz studium, ma w tym przypadku dla mnie również inne znaczenie. Bacon w swoich obrazach analizuje ludzi, zdejmuje z nich krok po kroku warstwy, za którymi się kryją i stara się ukazać jak najbardziej ‘obnażonego’ człowieka. Usiłuje przekazać faktyczny stan rzeczy, ale jednocześnie, wtóruje słowom Frederyka Nietzschego: „Nie ma faktów, są tylko interpretacje.”
Bacon mądrze zauważa, że wszystko co widzimy, przepuszczamy przez pryzmat naszych doświadczeń i emocji, choćbyśmy nie wiem jak starali się być obiektywni, obiektywizm nie istnieje. Od najmłodszych lat stara się być malarzem, lecz z czasem gdy artystycznie dorasta, niszczy swoje wczesne prace uznając je za gorsze. Początki jego kariery nie należą do najłatwiejszych.. Projektuje rzeczy użytkowe w stylu art deco jednocześnie malując, lecz mimo bycia uznanym projektantem, nie osiąga żadnych sukcesów w dziedzinie, która najbardziej go przejmowała – tzn. w malarstwie.
W późniejszych latach kariery zaczyna być doceniany i z powodzeniem wystawia i sprzedaje swoje obrazy. Jego artystyczna pracownia to żywy bałagan, ponieważ malarz uznaje, że prawdziwy artysta potrafi tworzyć jedynie w chaosie. Maluje często swoich przyjaciół czy kochanków, których rozkłada jakby na części pierwsze. George Dyer czy Lucian Freud często są tematami jego obrazów. Bacon zdaje się malować jedynie osoby, które w jakiś sposób inspirują go emocjonalnie. Jego portrety trudno tak naprawdę nazwać portretami, ponieważ praktycznie niemożliwe jest wyczytanie, kogo na nich przedstawia. W latach 70 XX wieku przeżywa duży kryzys. Dyer, jego kochanek i partner popełnia samobójstwo, zaraz po nim ginie kolejny z jego przyjaciół, wtedy to, zdaje się, że Bacon dorasta do rozpoczęcia ‘studiowania’ siebie samego. Maluje pojedyncze autoportrety oraz tryptyki, o swoich dziełach mówi wtedy, iż nienawidzi swojej twarzy, lecz jego przyjaciele popadali jak muchy toteż nie ma kogo malować.

39
Na malarstwo Bacona mają też wpływ dwie wojny, które przeżył bardziej jako bierny obserwator niż uczestnik. Z powodu słabego zdrowia nie był w stanie brać udziału w drugiej wojnie światowej, w czasie pierwszej zaś był dopiero małym dzieckiem. Mimo tego, zdążył zauważyć, jak wielkie masy ludzkich istnień zginęły i tak naprawdę odeszły od nas nie pozostawiając po sobie nawet echa. Francis analizuje, rozbiera ludzi na części, odnosi się do ich natury i nie chce już dłużej udawać, że jesteśmy kimś innym. Maluje ekspresyjne akty męskie, które są praktycznie niedopuszczalne w XX wiecznym malarstwie brytyjskim. Nie boi się eksperymentować z formą, swoje postaci umieszcza w zimnych pomieszczeniach, które jeszcze mocniej zmuszają widza do interakcji z dziełem i zastanowienia się nad sensem tak częstych w jego pracach wynaturzeń. Bacon każe oprawiać swoje prace w złote ramy i kłaść je za szkłem, oraz wyznacza dokładnie jak i gdzie powinny wisieć. Jego twórczość staje się w ten sposób kompletna, nierozerwalna, ale również i tajemicza.
Fotografię traktuje malarz jako swojego sprzymierzeńca, często inspiruje się nią (np. pracami Muybridge’a). Uważa, że wyzwoliła ona malarstwo z powinności do upamiętniania chwili, teraz, dzięki fotografii może ono się stać sztuką powstającą już całkowicie bez powodu. Sam, o swoim procesie twórczym mówi, że nigdy nie wie dokąd go zaprowadzi. Twierdzi, iż zaczynając malować nie ma pojęcia jak będzie wyglądał jego obraz.
Moim zdaniem, pomijając historyczne znaczenie Francisa Bacona, jego prace osiągają tak zawrotne ceny, właśnie przez jego analityczną mądrość. Bacon postrzegany był za życia jako cudownego człowieka, inteligenta z poczuciem humoru, który, jak widzimy na jego obrazach, tak jak nikt inny potrafił przestudiować naturę ludzką. O jego pracach mówi się, że są bardzo agresywne, pełne przemocy. Sam autor, na takie zarzuty miał przygotowaną rażąco realną odpowiedź.. A czy życie samo w sobie nie jest pełne przemocy?

Reklamy

2 thoughts on “Obiektywizm nie istnieje

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s