Słyszę – Widzę – Czuję

Wizualna strona albumów muzycznych stała się dla mnie praktycznie tak samo ważna, jak ich strona muzyczna. Choćbym się bardzo starała, gdy jestem w sklepie muzycznym, lub gdy przeglądam muzykę w serwisie Spotify nigdy nie sięgnę po taką, która jest po prostu brzydko zaprezentowana. Moja miłość do minimalizmu jest widoczna także w muzyce, którą wybieram.. Co sami zresztą zauważycie, oglądając wybrane przeze mnie okładki. Większość z nich jest prosta, nie ma w sobie szalonych barw czy kompozycyjnego bałaganu, lecz ma w sobie to ‘coś’, tą dziwną chemię która każe człowiekowi brać więcej i więcej.

Poza tym, jako osoba, która bardzo często słucha „ubogiego” w dźwięki minimalu, lubię czasem popatrzeć na piękną okładkę czy niesamowicie ciekawy wizualnie teledysk.. Ale o teledyskach następnym razem. Teraz przejdźmy do rankingu!

Chcecie wiedzieć o okładkach więcej niż dowiecie się z tego posta? W czasie researchu odkopałam piękną stronkę http://okladki.net/ znajdziecie na niej ciekawe informacje i notowania najlepszych okładek na świecie i w Polsce. Zaczynamy. Nie sugerujcie się miejscami, wszystkie przedstawione w poście okładki uwielbiam tak samo mocno.

ps. Dziękuję serdecznie Michałowi za inspirację.

  1. Gesaffelstein – Aleph

gesaffelstein-aleph-album-cover-1024x901

I wszystko inne, co zrobi ten pan. Praktycznie każda z okładek, które wychodzą wraz z jego muzyką tak samo mocno mi się podoba. Nie tak dawno temu ukazała się jego debiutancka płyta Aleph. Złoty krążek umieszczony został w pudełeczku z nadrukiem układu scalonego. Całość prosta, a jednocześnie niesamowicie ujmująca. No i jak nie zabrać go z półki ze sobą do domu i nie katować dopóki sąsiedzi nie złożą na was zażalenia? No nie da się. Twórcami okładki był duet Fleur&Manu znany także np. z teledysku M83 do „Midnight city”.

  1. Joy Division – Unknown Pleasures

Unknownpleasures

Klasyka, chciałoby się rzec. Okładka krążka „Unknown Pleasures” weszła już do kanonu, pojawiając się nie tylko na koszulkach fanów zespołu, ale także.. wszędzie gdzie się da. Wliczając w to tatuaże. A sama historia jej powstania jest chyba jeszcze ciekawsza niż okładka i wnętrze płyty. (Dobra, żarcik taki,dla mnie nic nie będzie nigdy lepsze niż ‘Unknown Pleasures’)
W 1967 roku Jocelyn Bell Byrnell odkrył w konstelacji Vulpecula pierwszego pulsara (rodzaj gwiazdy neutronowej charakteryzujący się tym, że w regularnych, niewielkich odstępach czasu wysyła impulsy promieniowania elektromagnetycznego). Okładka płyty Joy Division przedstawia zapis pierwszych stu odczytanych pulsów gwiazdy, została zeskanowana z „Cambridge Encyclopedia of Astronomy” a następnie odwrócono w niej kolory. Ilustrację wybrał perkusista zespołu, Stephen Morris. Cudo.

 

  1. The National – Trouble will find me

the-national-trouble-will-find-me-608x608-1368715051

Płytę tą katuje w swoim odbiorniku już od kilku miesięcy. Okładka krążka The National jest częścią projektu Koreańczyka Bohyuna Yoona „Fragmentation” z 2004 roku. Twórca ten w swojej pracy „poprzecinał” ciała modeli specjalnie wydrążonymi lustrami, dając w ten sposób wrażenie pocięcia, fragmentacji ciał modeli. Ale czy tylko ich ciał? O tym opowie wam muzyczna strona tego krążka.

  1. The Velvet Underground – Verve

the-velvet-underground--th2

W 1967 roku Andy Warhol szukał zespołu rockowego, który mógłby uczestniczyć w jego nowym projekcie. Wysłuchał on koncertu zespołu w The Cafe Bizzarre i zaprosił ich do współpracy w ramach multimedialnego projektu ‘Up-tight’. Oprócz świetnie znanej wam okładki, wpisanej już tak mocno w naszą kulturę, w ramach ‘Up-tight’ powstały projekty multimedialne składające się z muzyki, występów, tańca i gry świateł. Współpraca artysty z zespołem trwała półtora roku.

Ps. A jak się ściągnęło folię z okładki to był goły banan!

 

  1. Woodkid – The Golden Age

The_Golden_Age_Album_Art

Polskie korzenie Woodkida mogą być dla nas narodową dumą o wiele bardziej niż jakiegokolwiek innego artysty. Muzyk ten nie ogranicza się w swojej działalności, ani na chwilę nie zwalnia tempa, które sam sobie narzucił. Nie tak dawno tworzył muzykę dla nowojorskiej opery, ale też widać go mocno w jego autorskich projektach. Swoje pomysły, swoją inwencję wkłada nie tylko w muzykę, lecz także w teledyski czy, jak w tym przypadku, w okładki płyt. Oprawa graficzna tego krążka jest dziełem Daniela Sannwalda, uznanego niemieckiego fotografa mody, znanego ze swojej skłonności do dekonstrukcji i uwielbienia dla surrealizmu.

 

  1. Nick Cave and The Bad Seeds – Push the sky away

Nick-Cave-and-the-Bad-Seeds

Zdjęcie umieszczone na okładce wykonane zostało przez francuską fotografkę Dominique Issermann podczas sesji Susie Bick – modelki, jednej z żon Nicka Cavea, w ich nadmorskiej posiadłości. Zdjęcie to było dziełem przypadku i uwieczniło moment, w którym naga Susie przemykała gdzieś w międzyczasie sesji. Oparty o okiennicę Cave, z wiadomych względów, zapatrzył się na żonę. Sam muzyk zdjęcie określił mianem ‘niejednoznacznego i dziwnego’, a decyzję o umieszczeniu akurat jego na okładce tego krążka podjął bez chwili zawahania.

 

  1. Moderat – II

Moderat_ii

By zachować spójność, zespół poprosił o wykonanie okładki tego samego grafika. I cóż, przyznać im trzeba, nie pomylili się. Sirusimo pracował nie tylko nad okładką albumu, ale także i singli z niego pochodzących. Całość świetnie się prezentuje, jest przejrzysta a jednocześnie bardzo ciekawa i piękna, zupełnie jak muzyka Moderatów.

 

8. Skubas – Wilczełyko

wilczelyko-b-iext10155986

Sainer, autor tego cudeczka, znany również z imienia i nazwiska jako Przemysław Blejzyk, połówka mojego ukochanego Etam Cru, o którym pisałam wam już tyle razy, że moglibyście oskarżyć mnie o maltretowanie, oni zaś, o stalking. Sainer zrobił okładkę dla Skubasa i jest to okładka niebanalna. Wszystko w niej gra i pasuje, nawet literki do tego zbitego pieska, boksera. Niech żyje nam Sainer i tworzy, niech żyje i się rozwija Etam Cru. Jak kiedyś będę obrzydliwie bogata to wykupie wszystkie ich prace, więc korzystajcie póki są na rynku.

 

  1. Tim Hecker – Virgins

2d8d72ed

Cudowny krążek, jeśli lubi się, gdy w muzyce „mniej znaczy więcej”. Zdjęcie rzeźby z rozpostartymi ramionami, przykrytej płótnem, przynosi reakcję mieszaną. Z jednej strony zaprasza, z drugiej ma w sobie jakiś ciekawy niepokój.. Doskonale oddaje klimat muzyki, którą ma w sobie.

Z drugiej strony, za tą okładką stoi historia. Jest ono odwołaniem do makabrycznych zdjęć tortur pochodzących z więzienia Abu Ghrabi, cytując stronę wolnemedia.net:
W październiku 2002 r. Saddam Husajn wydał amnestię dla większości więźniów w Iraku. Wszyscy zostali uwolnieni, a więzienie zniszczono i splądrowano. Jednak po rozpoczęciu interwencji na Irak koszmar Abu Gharib powrócił. Więzienie przekształcono w miejsce przetrzymywania ludzi podejrzanych o terroryzm. Jak się później okazało, zdecydowana większość przetrzymywanych tam osób nie miała żadnego związku ani z terroryzmem, ani z partyzantką. W 2004 roku amerykański dziennikarz Seymour Hersh w tygodniku The New Yorker ujawnił rozliczne przypadki torturowania irackich więźniów przez amerykańskich żołnierzy, w tym kobiet a nawet dzieci i osób upośledzonych.

Reklamy

4 thoughts on “Słyszę – Widzę – Czuję

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s