Sztuka to propaganda

Zgodnie z planem, 26 lipca 2014 roku o godzinie 18:05 (dla spóźnialskich), w Muzeum Sztuki w Łodzi odbyło się oprowadzanie, którego przewodnikiem byłam ja.

Dziękuję za obecność i ciepłe słowa wszystkim, którzy byli ze mną tego dnia. Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego jak miło było zobaczyć was tam wszystkich i usłyszeć, że całkiem sensownie mówiłam, chociaż okropnie się stresowałam.. no i, że ładnie wyglądałam! Jesteście niesamowici.

Dziękuję również tym, którzy motywowali mnie do działania i krzyczeli na mnie, gdy mówiłam, że się boję i nie robię żadnego oprowadzania, ewentualnie tym, którzy gdy stałam o 18:00 i podskakiwałam w miejscu z nerwów nie pozwolili mi „uciec stąd bardzo szybko tylnym wyjściem, a następnie wyjechać z kraju”. Fajnie jest was wszystkich mieć, wiedzieć, że będziecie tutaj dalej obserwować jak się doskonalę.

A najbardziej dziękuję wszystkim, którzy w trakcie oprowadzania uśmiechali się do mnie serdecznie, gdyby nie wy to na pewno bym stamtąd uciekła. Wasze piękne twarze działają na moje nerwy bardzo kojąco.

fot. M. Gonera
fot. M. Gonera
fot. M. Gonera
fot. M. Gonera
fot. M. Gonera
fot. M. Gonera

Dla tych, którzy nie mogli być na oprowadzaniu, a chcieliby się dowiedzieć czym sztuka jest dla propagandy i propaganda dla sztuki – krótka notka z informacjami.

Atlas Nowoczesności, wystawa Muzeum Sztuki w Łodzi, po której dziale „Propaganda” miałam przyjemność oprowadzać, składa się z trzech poziomów. Każdy z nich rozpatruje kilka działów tematycznych, z których każdy traktuje o innym z tematów nowoczesności, począwszy od czasów rewolucji francuskiej, aż do nam współczesnych. Działy tej wystawy zazębiają się nie tylko tematycznie, ścianki wystawy są zaprojektowane w tak ciekawy sposób, że bardzo łatwo „zgubić się”. Jednak to gubienie wprowadza nas jedynie mocniej w sam charakter wystawy. Tutaj pojęcie Miasta łączy się z pojęciem Maszyny, pojęcie Propagandy z pojęciem Eksperymentu.

 

A co właściwie z tą propagandą? Samo pojęcie pochodzi od łacińskiego słowa Propagare, które oznacza „rozszerzać, krzewić”. Propaganda kojarzy nam się namocniej z czasami wojny czy PRLu oraz z polityką i nie jest to skojarzenie złe. Z czasem jednak propaganda weszła w nasz świat na tyle mocno, że często możemy mieć nawet problem z dostrzeżeniem tego, że ktoś próbuje nam narzucić swoje racje.

Wojciech Fangor - Postaci
Wojciech Fangor – Postacie

Tak jest w przypadku samego początku wystawy, gdzie znaleźć możemy prace typowo socrealistyczne, takie, które od razu nasuwają nam skojarzenie z propagandą. Od 1934 roku socjalistyczny realizm miał status „podstawowej i jedynej metody twórczości artystycznej”. Legenda głosi, że stało się tak przez to, że urzędnicy rosyjscy mieli problem ze zrozumieniem sztuki awangardowej i postanowili postawić na totalną prostotę, którą jest po prostu o wiele łatwiej sterować. I to właśnie prostota jest główną cechą dzieł socrealistycznych. Triumf czerwonej flagi, wywyższenie postaci robotnika, socjalizm jako ideologia, która buduje i kapitalizm, przedstawiony jako coś, co może prowadzić tylko do ruiny. Jednak Aleksander Kobzdej i Wojciech Fangor z czasem uciekli od socrealizmu i stali się artystami nowoczesnymi. Obaj zaczęli bawić się konstrukcją, szukać nowych sposobów na sztukę, często odchodzili od malarstwa na rzecz architektury czy urbanistyki. Przez to, że zmienili swoją postawę o 180 stopni często zadaje im się pytanie, czy swoje dzieła malowali „na serio”. W końcu byli bardzo doceniani przez rządzących Polską Ludową, obaj dostali Złote krzyże zasługi na jej rzecz, czy możliwe więc, że ich prace były policzkiem wymierzonym we władzę? Wojciech Fangor z wielką pokorą przyznaje, że wierzył w socjalizm, a swoje prace malował jak najbardziej przekonany o tym, że mają one wielką wartość. Przypomina, że w czasach powojennych wszyscy szukali nowej drogi życia i nie sposób było przewidzieć, że socjalizm z ideologi zakładającej, że wszyscy ludzie są równi, stanie się kolejną dyktaturą.

Dalsza część wystawy to prace Aleksandra Rodczenko, Mieczysława Bermana, Mieczysława Szczuki i Teresy Żarnower. Są to plakaty, ponieważ to właśnie sztuka plakatu najmocniej rozwinęła się w pojęciu propagandy. Plakaty mają za zadanie nakłonić nas do pewnych zachowań. Do kupna, do głosowania, czy – jak plakaty promujące Muzeum, do odwiedzenia jakiegoś miejsca. Artyści o których wspomniałam na początku byli w latach 20’ czy 30’ mocno zaangażowani politycznie. Oni także wierzyli w nowy ład, który miał nastać dzięki komunizmowi. Lecz stało się z nimi to samo co w przypadku Fangora czy Kobzdeja, rozczarowało ich to, w co wierzą. Najlepszym potwierdzeniem tej tezy jest moim zdaniem cytat pochodzący z wypowiedzi Aleksandra Rodczenki z 1943 roku: „Sztuka ma służyć ludziom, ale ludzi prowadzi się teraz w niewiadome. Ja chcę prowadzić ludzi ku sztuce, a nie używać sztuki, by ich do czegokolwiek prowadzić”.

Jednak poza propagandą, którą widać już na pierwszy rzut oka istnieje także propaganda ukryta, na którą nie wpadniemy jeśli nie zastanowimy się dłużej nad dziełem. Dzieje się tak w przypadku prac Jana Brunona Bułhaka.

ruch-bulhak-5 wilno 004

Twórca ten jest nazywany jednym z najważniejszych artystów polskiej fotografii. Założyciel fotoklubu polskiego i wileńskiego, aparat dostał od żony i od tego właśnie zaczęła się jego przygoda z robieniem zdjęć. Wydaje się to być przykład na potwierdzenie przysłowia, które mówi o tym, że za każdym sukcesem mężczyzny stoi jego kobieta. Jan Bułhak robił zdjęcia miast i na pozór mogłoby się wydawać, że są to zdjęcia reportażowe. Nic bardziej mylnego. Ich propaganda polega na tym, że fotograf każdy z tych obrazów widział poprzez pryzmat swoich emocji i to nie ich naturalny obraz umieścił na negatywach, lecz właśnie te swoje emocje, które czuł wobec miejsc, które fotografował. Dlatego jedno miasto będziemy widzieć jako najpiękniejsze miejsce na świecie, a drugie, jak brudne i bezduszne miejsce. Nie dlatego, że takie są lecz dlatego, że takimi widział je artysta.

Roman Cieśliewicz - Według Supermana
Roman Cieślewicz – Według Supermana

A ukrytą propagandę, na którą nie zwracamy uwagi w życiu codziennym zwraca także uwagę Roman Cieślewicz. Jest to jeden z najsłynniejszych na świecie polskich twórców, jeden z najważniejszych polskich plakacistów, który miał kilkaset wystaw indywidualnych na całym świecie. Roman Cieślewicz w swoim dziele „Według Supermana”stworzonym w czasach zimnej wojny, zwraca uwagę na ciekawe zjawisko. Na plakacie przedstawił on dwóch supermanów, którzy sa tacy sami – dzieli ich tylko jeden szczegół, nazwa. Na koszulce jednego widnieje napis ZSRR, na koszulce drugiego – USA. Jest to metafora działań propagandowych, jakie odbywały się w czasach zimnej wojny. Roman Cieślewicz zwraca uwagę na zakłamanie obu stron konfliktu. Według autora, oba państwa często okłamywały swoich obywateli i zwolenników poprzez działania propagandowe mające uderzyć we wroga, tzn. nie ważne po której stronie barykady się stało, stało się po stronie kłamstwa.

Jednak moim zdaniem, najmocniejszymi z dzieł tej wystawy są prace Zbigniewa Libery. Pabianicki artysta, tworząc fotografię w cyklu „Pozytywy” odniósł się do przerażających zdjęć prasowych, które wielu z nas mogło zobaczyć kiedyś, jedząc rano śniadanie i czytając gazetę. Libera zwraca uwagę na sposób w jaki zostały przedstawione wydarzenia historyczne i fakt, że zdjęcia te już zawsze będą ich częścią. Martwy Ernesto Che Guevara, który zginął od kilkunastu strzałów (potem odcięto mu także dłonie i częściowo głowę) zamienia się w seksownego mężczyznę, któremu żołnierz odpala cygaro. Biegnąca w bólu dziewczynka, polana napalmem podczas wojny w Wietnamie zamienia się w szczęśliwą dziewczynę. Każdy z fotografów, całkowicie normalnie, za swoje makabryczne zdjęcie dostał oczywiście wynagrodzenie. Czyż nie wszystko zależy od punktu widzenia?

Śmierć Che Guevary
Śmierć Che Guevary
Zbigniew Libera - Che. Następny kadr.
Zbigniew Libera – Che. Następny kadr.
Wojna w Wietnamie
Wojna w Wietnamie
Zbigniew Libera - Nepal
Zbigniew Libera – Nepal

Ostatnim twórcą, o którym miałam okazje mówić był Joseph Beuys. Wierzył on, że każdy człowiek jest artystą, a sztuka powinna być zaangażowana społecznie, że nie da się jej oddzielić od polityki. Łódzkie muzeum pokazuje obecnie dwa jego plakaty, oba odnoszą się do wyborów. Dla nas to świetne przypomnienie chociażby o niedawnych eurowyborach. Nie ważne z jaką partią sympatyzujemy, jak skrajne mamy poglądy, jesteśmy poddawani tej samej propagandzie. Plakaty wyborcze mają być proste i chwytliwe, mają złapać nas w sieć, tak, byśmy później, przy urnach wyborczych oddali głos właśnie na tego, a nie innego kandydata, ponieważ to właśnie on został nam w pamięci – nie ważne, czy miłą twarzą, dobrze dobraną marynarką czy chwytliwym hasłem. Joseph Beuys sam angażował się w politykę i kandydował w wyborach do europarlamentu, robił plakaty dla partii, z którymi sympatyzował.

 

Reklamy

2 thoughts on “Sztuka to propaganda

  1. Cześć!
    Świetny, ciekawy tekst, dobrze napisany i wciąga. Nie wiem jak to wyglądało ze sztuką, nie za bardzo interesowałam się jeszcze tym tematem ale w poezji fajne było to, że nawet w czasach propagandy wiersze miały swoje drugie dno, które nieliczni umieli odczytać. Słyszałam też, że dlatego Polacy są tak kreatywnymi poetami, zawsze musieli omijać cenzurę na swój sposób.
    W takiej chwili żałuję, że nie pojechałam do Łodzi, na żywo musiało być o wiele bujniej. Gratuluję odwagi :).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s