Przedmiot?

Jako kobieta, która, chcąc nie chcąc, bardzo często obraca się w towarzystwie innych kobiet, doświadczam bardzo wielu zjawisk zachodzących akurat w ramach tej pięknej grupy społecznej. Jedne są matkami i żonami, dumnymi ze stażu i szczęścia swoich małżeństw. Inne facetów zatrzymują przy sobie najwyżej na jedną noc, ale najlepiej już bez poranka. Są kobiety pracujące, uczące się, piękne, zaniedbane.. Do wyboru, do koloru. Jednak wśród ich wszystkich, a może nawet i nie tylko wśród nich, lecz wśród całego społeczeństwa znanego mi z obdukcji funkcjonuje jedno, bardzo często skandowane na głos przekonanie:

Prostytucja jest obrzydliwa i „nie wiem jak ktokolwiek może się tak mocno nie szanować”.

Och ludzie, jakie kłamstwa wypowiadamy na głos. Niedobrze mi się robi od tego steku kłamstw. Linczujemy bowiem osoby, które z jakiegoś powodu uważamy za gorsze od siebie i nawet na krótką chwilę nie zastanowimy się nad nimi. Nawet nam nie wpadnie do głowy, że ta dziewczyna, która w tym a nie innym klubie sprzedaje swoje ciało za pieniądze, prawdopodobnie ma coś takiego jak.. um.. życie? Może kogoś kocha, albo kochała. Może dwa lata wcześniej sprzedawała Ci rano chleb w ulubionej piekarni, może nadal to robi na pół etatu. Może kiedyś ktoś ją skrzywdził, może nie potrafi inaczej, a może najzwyczajniej w świecie lubi to co robi? I jednocześnie, będąc prostytutką może być świetną matką, może być dziewczyną, którą każdy z nas chciałby zatrzymać przy sobie choć na chwilę. Denerwuje mnie niesamowicie jak łatwo przychodzi nam oceniać ludzi o których życiu nie mamy zielonego pojęcia. Denerwuje mnie to, jak łatwo jest nam ustalić, iż osoba oddająca swoje ciało za pieniądze jest przedmiotem. Rzeczą, którą da się „wynająć”, która jest do tego stopnia obrzydliwa, że aż nie ma uczuć. I, że nawet przez chwilę do nas nie wpadnie taka słodka myśl, że KTOŚ korzysta z jej usług. Ktoś sprawia, że ona nadal wykonuje swoją pracę. Popyt, podaż? Ekonomiczny żargon może mało wskazany, ale prawda okrutna… Z usług prostytutek korzystają wasi ojcowie, mężowie, wasze miłości życia, ulubieni sportowcy i ten przystojniak, który zaprosił cię do kina też. Bo hej, jakby nie korzystali.. to by tego zawodu po prostu nie było. A jest. I nie bez powodu nazywamy go najstarszym zawodem świata.

I sądzę, że właśnie to jest najmocniejszą rzeczą w dziełach Fabiana Pereza. Ten współczesny nam artysta znany jest z romantycznych, przydymionych obrazów, które sprawiają, że chcemy się chociaż na chwilę przenieść w podobne scenerie, by chociaż raz zatańczyć idealne tango i poczuć tę niezwykłą pasję. Tu, moim zdaniem, siedzi geniusz Pereza. Tworzy on obrazy, które sprawiają, że chcemy stać się tymi niesamowitymi kochankami z przydymionego klubu, pomiędzy którymi szaleje pożądanie.. by za chwilę, uświadomić nam, że to co przedstawia Perez to nic innego jak prostytutki i ich klienci, zapamiętane przez niego z nocnego klubu, w którym pracował jego ojciec. Z pytaniem do osób, które znały twórczość tego malarza przed postem – i co, czy przypadkiem nie obaliłam waszych teorii jednym zdaniem? Otóż tak właśnie wygląda nasze słodko-gorzkie życie. Niczego nie możemy być pewnymi.

A te prostytutki, jak się okazuje, jednak mają dusze. Te obrzydliwe kobiety, jednak mają cokolwiek w sobie! No nigdy byśmy na to nie wpadli.

Także moja prośba do was jest bardzo prosta – nie oceniajcie ludzi, których nie znacie. A nie znacie tak naprawdę nikogo, łącznie ze sobą, więc może po prostu.. nie oceniajcie. Oceny zostawmy nauczycielom i wykładowcom. Dla nas postronnych pozostaje tylko bycie uważnym obserwatorem.

Zostawiam was z galerią.

*(Oczywiście zdaje sobie sprawę, że prostytucja nie polega jedynie na relacji kobieta-mężczyzna, ale mam nadzieję, że zamiast doszukiwać się niuansów zrozumiecie przekaz mojej wypowiedzi.)

Reklamy

2 thoughts on “Przedmiot?

  1. Ha, siedzę sobie któryś już dzień i myślę o tym poście, który wprowadził mnie w stan głębokiej konsternacji, bo wszystko o czym piszesz, bez obrazów oczywiście, było głównym tematem moich przemyśleń kilka dni wcześniej. I tak myślę któryś już dzień co mogę o tym napisać, i chyba jednak nic nie mogę, prócz tego, że zgadzam się z każdym słowem.
    A to co mi się podoba w obrazach to niesamowite światło, chyba jedne z najbardziej klimatycznych jakie zdarzyło mi się widzieć. Muszę się nim zainspirować przy rysunku kiedyś.
    No ale tak czy siak, dobra robota, tak trzymaj 😉 (dokuczliwych błędów też nie odnotowano jeśli Cię to interesuje 😛 )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s