Subiektywność fotografii

dlaczego nie pisze się tak jak się mówi nie pisze się tak jak się kocha nie pisze się tak jak się cierpi nie pisze się tak jak się milczy pisze się trochę tak jak nie jest

– Jan Twardowski

Fotografuje się też trochę tak jak nie jest, a nawet powiedziałabym, że subiektywność to jedna z głównych cech fotografii. Nie ważne, czy robimy akty, portrety czy reportaże – na każdym zdjęciu, choćby nie wiem jak dokładnym, kładzie się cień zamysłu twórcy, jego zdanie na dany temat, jego emocje.

Tak stało się także w przypadku zdjęcia, które niedawno obiegło świat wywołując w niektórych kręgach niemałe zamieszanie. Cel jego zrobienia widać jak na dłoni, bardzo wiele osób łapie się na niego bez najmniejszego namysłu, ale czy autor miał rację? Czy pokazał prawdę?

1526449_873677572654633_7967064325609729802_n To zdjęcie grupy dzieciaków przesiadujących w holenderskim Rijksmuseum obiegło świat w mijającym już tygodniu, bardzo często wywołując reakcję, którą zapewne chciał wywołać fotograf. Internauci zaczęli się prześcigać w odpowiednich epitetach: To znak czasów; co się stało ze współczesną młodzieżą; smartfony zabrały im mózgi; blablabla. Nagle okazało się, że zdecydowana większość internetu to ludzie, którzy płaczą z zachwytu nad dziełami sztuki i prawdopodobnie przesiadują godzinami w muzeach w swoich miastach, podziwiając najważniejsze dzieła, które się w nich znajdują. Nie oszukujmy się, większość z nas ma do muzeum naprawdę blisko – nie jest nam już trudno dotrzeć do sztuki znanej na całym świecie. W Łodzi np. można zobaczyć popularnego Andy’ego Warhola. Do muzeum mam 15 minut tramwajem. Widziałam go 3 razy, a przecież mieszkam tuż obok od kilkunastu lat.. Czy więc jestem niewrażliwa na piękno?

Tak popularna już w internecie fotografia pokazała moim zdaniem nie tyle niewrażliwość młodego pokolenia, co zakłamanie tego starszego. Rijksmuseum jest wielkie, a miejsc do odpoczynku jest w nim jak na lekarstwo – dzieciaki, które widzimy na zdjęciu, pewnie przyjechały do niego na wycieczkę szkolną i spędziły w nim kilka godzin. Przez te kilka godzin słuchały zapewne o tym jak jakiśtamktośtam wielkim malarzem był. I mimo tego, że sztuki tej nie czują wcale – bo w takim wieku ma się po prostu inne zainteresowania, słuchały i uważnie oglądały obrazy. Czas wolny w muzeum, w którym nie rozumie ani nie czuje się nawet odrobiny obrazu? Jak inaczej można by go wykorzystać, jeśli nie na odpoczynek i powrót do codziennych spraw. Kto nigdy nie wyjął telefonu w kulturalnym miejscu niech pierwszy rzuci kamieniem. Sama w tym momencie bez bólu posypuję głowę popiołem i przyznaję – nie tylko wyjmowałam smartfona przed wielkimi dziełami, ale także stojąc w galerii sztuki odpisywałam na smsa. Jak ja mogłam? No sama nie wiem jak mogłam. Cud, że jeszcze czytacie bloga takiego niewrażliwca.

Zdjęcie miało pokazać, jak to młode pokolenie woli swój internetowy świat od sztuki, a tymczasem, moim zdaniem pokazało idealnie – jak działa subiektywność fotografii. O lepszy przykład trudno byłoby prosić.

Jako osoba, która także męczy się po godzinach spędzonych w muzeum, denerwuje się gdy ochroniarze obserwują ją jak wariatkę – bronić będę dzieci skazanych na zły wizerunek. Kto w wieku 11 lat był fanem sztuki wysokiej? Proszę się odezwać do mnie, bardzo chętnie przeprowadzę z taką osobą wywiad! Moim największym zmartwieniem w wieku 11 lat było to, czy starczy mi kieszonkowego na wyginające się ołówki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s