Świadomość siebie

You study, you learn, but you guard the original naivete. It has to be within you, as desire for drink is within the drunkard or love is within the lover.

Wyciąganie wniosków z pozdzieranych kolan już za dzieciaka było moją pasją. Dowiedziałam się wtedy, że lepiej mi idzie bieganie niż gra w siatkówkę. Teraz też zdzieram sobie kolana z jakąś chorą fascynacją, jakby szukając powodów do upadków. Przerabiając kilka miejsc pracy, kilka miast, kilka osób, kilka uczelni, uświadamiam sobie powolutku czego na pewno nie chcę, co mam nadzieję, przyczyni się do odpowiedzenia sobie na pytanie czego naprawdę chcę. Bo rok minął od czasu, gdy powinnam podjąć ostateczną decyzję, a ja nadal siedzę z tym samym marzeniem co 5 lat temu i zastanawiam się nad sposobem jego realizacji. Miło, że towarzyszycie mi w tej drodze. Niepewna i odrobinę skołowana mogę zapewnić Was tylko o jednym… Nie wstydzę się nie wiedzieć.

Moja nadmierna emocjonalność tak skrzętnie ukrywana w życiu codziennym, widoczna jest gołym okiem w sztuce, którą uwielbiam, czy muzyce, której słucham. To chyba jest tak, że nasze pragnienia ujawniają się w kulturze, którą dla siebie wybieramy. Dlatego, gdy w ostatnich miesiącach szukam na nowo drogi, próbuję określić cele i zadania, zastanawiam się jaki chcę podjąć następny krok – inspirują mnie artyści konkretni i sztuka, która wie, co chce mi powiedzieć. Inspirują mnie też tacy ludzie i jestem skora powiedzieć Wam, że odnalazłam to czego szukałam. Bez żadnych chyba czy ale.

W Henri Matissie i jego pasji tworzenia jest dokładnie to, czego potrzebuję już od dawna nie tylko w twórcach, ale też w ludziach otaczających mnie. Jego pasja życia, świadomość siebie jako twórcy i człowieka są nie tylko godne pozazdroszczenia, co i godne inspirowania się. Pierwszy raz zwróciłam na niego uwagę przy okazji wpisu Ostatnia Linia, cudowne prace, którymi ilustrował poezję okazały się być jedynie maleńkim fragmentem jego rozbudowanej, szalenie różnorodnej twórczości.

Matisse postanowił zmienić swoje życie w wieku 24 lat, a swoje powołanie odnalazł przypadkiem. Świeżo po studiach prawniczych, z planem na zostanie urzędnikiem, trafił do szpitala z zapaleniem wyrostka, a tam – zauważył jak jego sąsiad kopiuje ryciny starych mistrzów. Od niego dostał pierwsze farbki i bardzo szybko się w nich odnalazł. Po pewnym czasie rozpoczął naukę pod okiem mistrza Gustawa Moreau i szybko okazał się kimś wyjątkowym. Zasługi za tę wyjątkowość sam twórca przypisuje swej matce, która ponoć lubiła wszystko, co robił jej syn. Ta niezrozumiała dla wszystkich prócz matek, niekończąca się wiara matki w dziecko przyczyniła się do tego, że młody Henri nie bał się eksperymentować, wychodzić z szufladek, przesuwać granic lub po prostu ich przekraczać.

Matisse lubił powtarzać motywy. Nie bał się eksperymentów z treścią i formą swojego obrazu, nie bał się prób i zdzierania kolan. Często pokazywał płótna, które były szkicami do obrazów właściwych, lub przedstawiał je jako serie prowadzące do osiągnięcia celu. Chociaż w 1904 roku nadal borykał się z biedą powodowaną brakiem akceptacji jego niespokojnego stylu i pięcioosobową rodziną na utrzymaniu, nie poddał się akademizmowi i malowaniu pejzażyków. Szedł dalej, jakby przekonany o słuszności swoich poszukiwań.

Tą pewność i witalność jaką demonstruje swoją osobą Matisse widać także w jego pracach. Widać ją przede wszystkim w stylu, którego został nazwany „przywódcą”. Słynny „Taniec” i fowizm sprawiły, że Matisse mógł przestać martwić się o pieniądze. Został on docenianym malarzem i nie musiał się już bać o przyszłość, jedyne co mu pozostało – to tworzyć.

RUSSIA-BRITAIN-DIPLOMACY-CULTURE

I tak oto, lista jego dzieł, osób z którym współpracował czy dzieł, którymi się inspirował jest taka, że nawet nie będę próbowała Wam jej przedstawiać. Poza pracami fowistycznymi były także ilustracje poezji, o których wspominałam wcześniej. Matisse nie ukrywał, że czyta on wiersze codziennie, czyta je przed pracą, że są one dla niego tak samo ważnym elementem sztuki co i malarstwo. Nie bał się wchodzić w ich strukturę ze swoimi farbami, czy ołówkiem. Oglądać możemy do dziś niesamowite ilustracje, ukazujące najlepiej szerokość i nieskończoność umysłu mistrza.

Matisse ilustrujący tomik wierszy Baudelairea – 

Matisse ilustrujący Ulyssesa – James Joyce

Po operacji onkologicznej Matisse stracił możliwość pracowania przy sztalugach, lecz nie pozwolił sobie stracić możliwości tworzenia jako takiej. Zwrócił się ku kolażom wykonywanym z papieru i to właśnie je tworzył aż do śmierci w swoim mieszkaniu w Nicei, w 1954 roku.

What I dream of is an art of balance, of purity and serenity, devoid of troubling or depressing subject matter, an art which could be for every mental worker, for the businessman as well as the man of letters, for example, a soothing, calming influence on the mind, something like a good armchair which provides relaxation from physical fatigue.”
Henri Matisse w 1908 roku

Więcej prac mistrza odnajdziecie TU.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s