Wstęp do konceptualizmu.

Niesiona ostatnimi sporami na temat sztuki, postanowiłam dokształcić się odrobinę czytając róże rzeczy, co by móc wciąż udowadniać, że to ja rację mam. W poszukiwaniu wiedzy na temat sztuki konceptualnej, bo takiej dotyczył spór, wklikałam przewidywane słowa w najpopularniejszą z wyszukiwarek i w mgnieniu oka dostałam odpowiedź. Otworzyłam więc kilka artykułów i pełna radości, że teraz będę miała jeszcze więcej dowodów na swoją rację, zaczęłam czytać.

„Ruch ten związany był z rezygnacją z mimetycznych tendencji w sztuce, dematerializacją sztuki i swoistym ikonoklazmem, rewizją granic sztuki, zmianą statusu przedmiotu sztuki i przedmiotu w sztuce.”

„Eeeeee?” – pomyślałam ironicznie zachwycona inteligencją tekstu czytanego. Przypomniało mi się wtedy bardzo szybko, jak trudno jest znaleźć tekst o sztuce, który nie brzmi jakby pisał go gruby arystokrata leżący w łóżku z bandą prostytutek, jedząc kawior, patrząc na swoją bogatą kolekcję dzieł w stylu „biały kwadrat na białym tle”.

Szybko klikając wymowny w tym przypadku znak X postanowiłam zapomnieć szybko o tym, co zobaczyłam, ale jak to mówią w internetach „co się zobaczyło, to się już nie odzobaczy”. Na szczęście po chwili poszukiwań trafiłam na inny tekst i niesiona, tym razem, chęcią nauki języka, przeczytałam go, by na końcu stwierdzić, że Polacy to po prostu chyba nie potrafią pisać o sztuce.

Paragraphs on Conceptual Art – Sol Lewitta to opublikowany w czerwcu 1967 roku w magazynie Artforum tekst o sztuce konceptualnej. Powinien go moim zdaniem, przeczytać każdy, kto przygodę z taką sztuką zaczyna, bo w 5 stronach A4 udało się Lewittowi umieścić wszystko, od czego przygodę zacząć trzeba.

W pisanym bez niepotrzebnego polotu i patosu eseju, Sol Lewitt stara się przybliżyć sens konceptualizmu w jak najprostszej umie formie. Zainteresowanych zapraszam do przeczytania samego Lewitta, tym którym się po angielsku nie chce, zapraszam do moich prostych (tudzież prostackich) notatek.

Czym jest konceptualizm?

The editor has written me that he is in favor of avoiding “the notion that the artist is a kind of ape that has to be explained by the civilized critic”. This should be good news to both artists and apes.

Widząc sztukę konceptualną wiele osób stara się odnaleźć w niej logiczną spójność, jakąś umysłową całość. Szukanie sensu w kreskach, czy w obrazach liczonych Opałki, może zająć długie godziny i nie przynieść żadnego skutku. Często w takich momentach zwątpienia w inteligencję czy piękno konceptualizmu szukamy odpowiedzi na setki pytań, które przywołuje do nas dzieło – w ludziach, o których sądzimy, że o sztuce mają jakieś pojęcie. Lecz czy jest sens tłumaczyć konceptualizm sobie nawzajem?

Konceptualizm jest prostszy niż nam się wydaje, mówię Wam. Jego głównym założeniem jest:

„In conceptual art the idea or concept is the most important aspect of the work”.

Co oznacza tyle, że w sztuce konceptualnej tym, co liczy się jest pomysł, koncept. (Gratulacje dla moich zdolności tłumaczenia). Jednak, by idea mogła być doświadczona przez innych ludzi, niż sam artysta – musi ona przybrać formę materialną. Innymi słowy, musi zamienić się w tekst, obraz, dźwięk, rzeźbę czy ruch, byśmy i my mogli ją oglądać. Nie da się skonfrontować swoich myśli z myślami innej osoby, bez wyrażenia ich w takiej czy innej materialnej formie.

Konceptualizmowi często daleko do logiki, dlatego powinien być on odkrywany intuicyjnie, z otwartym umysłem. Tutaj chyba odnaleźliśmy klucz do tego,  czemu jest to sztuka tak kontrowersyjna, tak nierozumiana. Otwarty umysł wydaje się być w tym przypadku jakąś nieosiągalną wizją. To dlatego wiele osób wchodząc do galerii sztuki nowoczesnej wyśmiewa każdy obraz – nie dlatego, że go nie rozumie, że ten na nich nie działa… lecz właśnie dlatego, że zamknięci w pudle swoich poprzednich doświadczeń związanych ze sztuką, boją się wyściubić z niej nos. I robią to nieświadomie, tylko dlatego, że nikt nie pokazał im, że można zrobić to inaczej. Bo w sztuce konceptualnej tak łatwo jest przecież o totalną demaskację niewiedzy. Ile jest w sieci quizów, które każą odróżniać dzieła wybitnych artystów od prac pięciolatków? Oburzyć mogą one jednak jedynie tych, którzy w swoim zastanowieniu nad sztuką zapominają o dziecięcej przejrzystości, otwartości umysłu. O tym, czego tak brakuje w świecie dorosłych.

Właśnie umysł, otwarty umysł to jedyny klucz do zrozumienia dzieł konceptualnych. Otwarty umysł i podejście odrobinę jak z filmu Wieczny Student – „nie bierz życia zbyt poważnie, i tak nie wyjdziesz z niego żywy”. Przy odbieraniu sztuki konceptualnej musimy pamiętać o tym, co wpływa na nasz jej odbiór.

Po pierwsze: To co widzisz, nie jest tym co jest. W słowach prostackich, w tłumaczeniu z polskiego na nasze: Jeśli postawisz dwie osoby, w tej samej galerii, przed tym samym obrazem, to każda z nich widzi go inaczej. Zaczynając od czynników biologicznych, które mają na to wpływ – tzn. od tego, że każdy z nas dostrzega kolory odrobinę inaczej, poczynając od konstrukcji oka i mózgu, kończąc na nastroju i tym, ile się w nocy spało, lub jaki ten sen był. To znaczy, mój krwisto czerwony może wyglądać totalnie inaczej niż twój krwisto czerwony. Taka sama sytuacja zachodzi w przypadku słyszanego przez nas dźwięku. Druga, niespodziewana sprawa to chociażby… Jak jesteśmy wysocy. Dla osoby, która ma 1.50 m wzrostu, metrowy obraz będzie wydawał się wielki, co wpłynie na jego postrzeganie. Inaczej będzie on wyglądał dla osoby, która ma 1.80 m – nie będzie on już miał swojej przerażającej wielkości, będzie normalny. Po chłopsku, cały akapit streścić można w ulubionym przysłowiu mojej mamy: „Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.”

Po drugie: Konceptualizm bazuje na różnicy naszych umysłów. Artysta wyraża swoją ideę w postaci materialnej i chce, żebyś ty stał przed obrazem i pomyślał sobie „Cholera jasna, o co chodzi”. Oddając nam tę ideę w formie materialnej przestaje mieć nad nią jakąkolwiek kontrolę. Jeśli tak zrobiłeś, to znaczy, że sztuka konceptualna zadziałała na Ciebie, chociaż pewnie nie zdajesz sobie z tego sprawy. Konceptualizm i walka z barierą, jaką stawia przez nami niezrozumiała forma, to najlepszy sposób na to, by rozwijać swoją wyobraźnię i przesuwać jej granicę. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że w XXI wieku mało osób ma czas na to, by się zastanawiać, poszukują więc sztuki, która ich uspokoi bądź rozbawi, lecz nie do tych się zwracam. Jeśli przeszedłeś przez ostatnie 1000 słów tego tekstu to znaczy, że nie jesteś tą osobą. Nie czytałbyś, gdybyś był.

It doesn’t really matter if the viewer understands the concepts of the artist by seeing the art. Once it is out of his hand the artist has no control over the way a viewer will perceive the work. Different people will understand the same thing in a different way.

Rozumienie sztuki konceptualnej jest więc wysoce subiektywne. Jedyne co zrobić możemy, bo sztukę tą przyswoić lepiej – jest pozwolić jej oddziaływać. Zamiast zastanawiać się jakim cudem niebieskie płótno z żółtą kreską na środku osiągnęło właśnie wyższą cenę niż kiedykolwiek osiągnie piętro biurowca, w którym pracujecie, razem ze sprzętem i jego pracownikami – zastanowić się nad tym, co ta żółta krecha ma nam do powiedzenia. Bo może nie ma do powiedzenia nic. Ale skoro zaczęliście się zastanawiać, to znaczy, że potrafiła na was wpłynąć.

Otwierać więc umysły, zrzucać z siebie poważne podejście do sztuki i biegiem do galerii. Nadzy w galerii sztuki zrobicie sobie wewnętrzny performance.

ps. Cóż arystokracie po małym fiacie?

Reklamy

6 thoughts on “Wstęp do konceptualizmu.

  1. Mam takie poczucie,że problemem jest nadmiar -w sztuce jak i w innych sferach kultury.Przez to czasem trudno dotrzeć do tego co poruszające.
    Ważne to co piszesz o otwartości umysłu bo wtedy można założyć,że także w sztuce konceptualnej można odkryć wartościowe dzieła.

    1. Czy ja wiem, czy nadmiar? Rzeczywiście o wiele więcej ludzi może sobie teraz pozwolić na tworzenie – patrz chociażby mój blog – ale czy jest to złe? Może właśnie przeciwnie, duża doza przeciętności powinna pomóc nam wyłuskać to, co rzeczywiście ciekawe.

      1. Demokratyzacja twórczości jest pozytywna tylko pomyśl,że gdzieś istnieje jakiś artysta, który wystawia jedynie w małej galerii i którego nikt nie zna a jego twórczość jest na na poziomie Salvadora Dali.Może to problem krytyki sztuki, zaniku pewnych hierarchii ?

      2. Panie Michale, wszystkiego niestety mieć nie można.. 🙂 Dlatego niektórych twórców odkrywa się po latach (patrz: Vivian Maier, Sugarman), a niektórych… nigdy 🙂 Kompromisem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s