Przyszłość nadeszła – Marcel Duchamp.

„Nic nie tworzy przyszłości tak jak marzenia.” – Victor Hugo

Moje zainteresowanie, a przede wszystkim wielki zachwyt możliwościami drukarek 3D wzrósł po stokroć, gdy pierwszy raz przeczytałam o pewnym wydarzeniu. Lekarze z USA, przy pomocy wydrukowanego na takim urządzeniu modelu serca uratowali życie i zdrowie dwutygodniowego dziecka.

Syntetyczne serce pomogło w uratowaniu życia dwutygodniowego dziecka, umożliwiając zrobienie tylko jednej skomplikowanej operacji, zamiast kilku. Dziecko cierpiało z powodu wrodzonej wady serca (CHD), a pomoc w postaci zbiórki pieniędzy na jego leczenie zorganizowała fundacja Matthew’s Hearts of Hope. Cała operacja została wykonana w szpitalu Morgen Stanleya na Manhattanie w USA. (źródło)

I myślę równocześnie, że takie wykorzystanie drukarek 3d to najlepszy sposób. Już wiele razy słyszeliśmy o tym, że da się na nich stworzyć chociażby protezy kończyn, za o wiele naprawdę małe pieniądze, co pozwoli na udostępnienie ich wielu chorym lata zbierającym fundusze po to, by móc normalnie funkcjonować.

Niedawno także, Lexus pokazał światu swoją nową latającą deskorolkę, tudzież deskolotkę – hoverboard. Bazująca na magnetyzmie deska unosi się nad metalami, przypominając sytuację znaną fanom filmu Powrót do przyszłości. (źródło)

Jednak gdy myślę o drukarkach 3D i innych niesamowitych nowinkach technicznych, które otaczają nas z każdej strony, myślę też o sztuce. Jak wiele z tego co było kiedyś tylko marzeniem naukowców i artystów jest naszą codziennością? Wierzyć się nie chce w to, jak szybko pędzi maszyna techniki i nauki, niektórzy twierdzą nawet, że zbyt szybko. My, przez lata nieulepszani ludzie, których nie da się wyrzucić i zmienić na nowszy model, nie nadążamy z ewolucją. Ewolucją, konieczną do zrozumienia nowego, wspaniałego świata.

Pamiętacie Marcela Duchampa? Chociaż kontrowersyjny i odrobinę szalony, zrobił dla nas więcej niż się wydaje. Jeszcze zanim rozpoczęła się wielka rewolucja, on przewidział ją –i zaczął zastanawiać się nad jej skutkami.

Najsłynniejsze dzieło kolekcji Readymates składającej się z 21 obiektów, powstającej w latach 1915 -1923 ,to na pewno „Fontanna” – czyli pisuar z podpisem jego domniemanego twórcy.  Readymates  kwestionowało całą dotychczasową tradycję w sztuce, dokładnie tak, jak chciał tego Duchamp. Chociaż zaczynał on od życia w bogatym domu z jeszcze bogatszą artystyczną tradycją, to po latach zajmowania się malarstwem – inspirowanym Cezannem czy Kubistami – postanowił stworzyć w coś nowego. Jego celem było wymyślić sztukę, która zamiast oddziaływać na oczy oglądającego, prowokowałaby jego myślenie.

Pierwszym krokiem w kierunku obalania tradycyjnego tworzenia, było obalenie zasady o tym, że sztuka musi być ładna. (Wszyscy więc nienawidzący sztukę nowoczesną, podziękujcie Panu Duchampowi.) Kolejnym krokiem okazało się ograniczenie roli artysty. Duchamp zastanawiał się czy możliwe jest wykluczenie artysty z tworzenia dzieła – pozostawienie jedynie jego pomysłu, zaś oddanie materialnego wykonania w ręce kogoś innego. I tu wracamy do wstępu tej notki. Jak myślicie, kto w procesie wykonawczym chociażby w przypadku drukarek 3D jest artystą? Osoba, której pomysł jest wytwarzany, czy może ten, kto pomysł wytwarza? A może nikt? Dzisiejsza, nowoczesna sztuka pełna jest rzeczy gotowych. Nie tylko drukarki 3D, ale też chociażby tania produkcja, pozwalają nam na to, byśmy w łatwy sposób mogli do rąk własnych, często z pomocą kuriera chociażby, otrzymać swoje dzieło sztuki. Graficy, graficy 3D, osoby obsługujące drukarki 3D, osoby nadal wytwarzające swą sztukę przy użyciu pracy rąk własnych… kto jest artystą? Historycy nie potrafili znaleźć odpowiedzi na to pytanie przez wieki, a teraz ich zadanie wydaje się jeszcze trudniejsze.

W dobie nowoczesności otaczającej nas z każdej strony wystawieni zostajemy na próbę – bo nie wiadomo już, gdzie leży granica między sztuką a światem codziennym. A może granica zatarła się już do końca? Sztuka wchodzi w architekturę, marketing, nasze szafy – i nie planuje z nich wychodzić. Czy taka codzienna sztuka, to nadal sztuka?

Duchamp właśnie z takich codziennych obiektów uwielbiał tworzyć dzieła. Pierwsza praca z kolekcji Readymates, były to… rowerowe koła. Bicycle wheels łamało zasady, chociaż jeszcze nie tak mocno jak Fontanna. Duchamp wydawał się stawiać przedmioty codziennego użytku w galeriach sztuki i mówić do odbiorcy – patrzcie, to też jest fajne. W jego pracach widać także element humorystyczny, wprowadzając codzienność w świat wielkiej sztuki nijako ubliżał „starym mistrzom” pokazując, że sztuka bez jelenia też może być sztuką.

Świetną oś czasu twórczości Marcela Duchampa, ilustrowaną i animowaną, zobaczyć możecie tutaj: (understandingduchamp.com)

O Marcelu Duchampie przeczytacie więcej także: tu. Zaś replikę Fontanny, która zaginęła zaraz po tym jak zszokowani właściciele galerii usunęli ją z wystawy awangardowych twórców, obejrzycie tu. Fontanna Duchampa do dziś pozostaje legendarnym wręcz policzkiem wymierzonym w świat artystyczny, czasem tak zamknięty i snobistyczny.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s