Biedna sztuka polska.

Peter going out of Davi's pool - David Hockney
Peter going out of Davi’s pool – David Hockney (Walker Art Gallery)

Gdy zaczyna się mieszkać w innym kraju, uwierzcie mi, wszystko, porównuje się do Ojczyzny. Zaczynając na urodzie dziewczyn, poprzez otwartość i gościnność, aż do ustroju, finansowych rozwiązań i stanu gospodarki. Nie zdziwi Was więc to, że poza stanem chodników, zaczęłam też porównywać stan muzealnictwa w Wielkiej Brytanii do tego, znanego mi przecież, polskiego.

Wiem już co nie co o polskich muzeach i galeriach, bo ciężko by było nie wiedzieć nic, spędzając tam prawie cały swój wolny czas. Wiem, że pracownicy polskich muzeów zarabiają śmieszne pieniądze, chociaż wymaga się od nich niesamowitych kwalifikacji – magistra, doświadczenia, biegłości chociaż w języku angielskim. Za takie umiejętności, lata nauki, otwarty umysł – rząd proponuje niewiele więcej niż najniższą krajową – sam poddając w wątpliwość to, czy w ogóle warto się za muzealnictwo brać. Temat ten poruszany był przez muzealników na ich tegorocznej konferencji:

„W toku konsultacji zwrócono także uwagę na wysokie kompetencje, którymi musi odznaczać muzealnik oraz na odpowiedzialny charakter pracy w muzeum (odpowiedzialność za zbiory, ich ochronę, wykorzystanie, upublicznianie i interpretację, co sprawia, że muzealnicy należą do klasy specjalistów tworzących i upowszechniających naukę) co powinno wpływać na właściwe wynagrodzenie(…)” (źródło)

Rekordy popularności co roku bije Noc Muzeów, w której to polskie placówki wydają się pod osłoną nocy wychodzić z klatki przyzwyczajeń, by chociaż raz zainteresować widza czymś, co nie musi koniecznie być wysoką sztuką. Chociaż ten rodzaj muzealnictwa tak bliski jest jarmarkom (o czym pisałam wcześniej), może pozwoli instytucjom nauczyć się otwartości na społeczność, która powinna cieszyć się, że może do niego wrócić.

W Wielkiej Brytanii wszystko, jak się pewnie domyślacie, wygląda inaczej niż w Polsce. Ale przepaść między muzeami – nawet tymi, proponującymi równie świetne zbiory – jest przerażająco wielka. Po Walker Art Gallery w Liverpoolu przechadzałam się w poniedziałek o 12… Pomijając już fakt, że wszystkie znane mi muzea polskie są w poniedziałki zamknięte, nigdy w życiu nie widziałam tam o tej godzinie, takich tłumów jakie zobaczyłam w Walker Art. Odbywająca się w Walker Art obecnie wystawa Reality ma dużo wspólnego ze zbiorami chociażby Muzeum Sztuki w Łodzi – i jakoś ciągle mam wrażenie, że chociaż wystawy mają podobne zasoby, całkiem inaczej podchodzą do ich pokazywania. W Walker Art można było wejść ze sztuką w interakcje, nieważne w jakim się było wieku. Dzieciaki mogły się przebierać za postaci z obrazów, szukać dzieł oznaczonych punktami „bardzo ważnych” i prześcigać się w tym, kto znalazł ich więcej. Na środku jednej z sal wystawione zostały fotele – repliki, tych, które projektowali znani designerzy, na zawsze zmieniający oblicze współczesne architektury wnętrz, a biała tabliczka zachęcała nas byśmy „usiedli na sztuce”. Można było także dotknąć płótna i porównać sposób malowania dwóch malarzy. Świetne prawda? I jak niesamowicie potrzebne, tak samo niedostępne w naszej słodkiej Ojczyźnie. Największym zaskoczeniem był dla mnie jednak opis obrazów, który w polskich galeriach zawsze wprawia mnie w ponury nastrój, ponieważ zazwyczaj nie rozumiem z niego ani słowa. Tym razem rozumiałam wszystko, a przecież to podobno polski znam lepiej niż angielski. Przy wyjściu z galerii na samoprzylepnej, kolorowej karteczce można było zostawić swoją opinię na temat wystawy – biała ściana obsypana była barwnymi kwadratami.

Już w lipcu, gdy na platformie FutureLearn zaczęłam kurs „Behind the scenes at the 21st Century Museum” bazujący na głównych galeriach Liverpoolu, prowadzony z udziałem University of Leicester, byłam pod wrażeniem tego jak bardzo muzea Wielkiej Brytanii różnią się od tych polskich.  Niestety, wnioski które nasuwają mi się po zakończeniu kursu i rozpoczęciu odwiedzania brytyjskich galerii są smutne. Chociaż mamy świetne zasoby, marnujemy je. Chociaż posiadamy wielkich artystów, mamy ich gdzieś. Chociaż da się prowadzić muzea inaczej i lepiej, nigdy nie ma na to pieniędzy, a może po prostu nie ma na to chęci – bo muzealnicy nie będą pod Sejmem palić opon. Och ta biedna sztuka polska, wiecznie niedoceniona.

Reklamy

2 thoughts on “Biedna sztuka polska.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s