O tym jak Saatchi Gallery robi zamęt, który potrzebny jest sztuce.

IMG_20160303_161216

By uświetnić 30 lat swojej działalności, Londyńska Saatchi Gallery przygotowała dla swej ogromnej publiczności wystawę wręcz niezwykłą. Niezwykłą, niestety, w negatywnym znaczeniu tego słowa. Otóż „Champagne Life” zgromadziła w pięknym gmachu galerii jedynie pracę kobiet – co było pierwszym takim wydarzeniem w historii galerii i, niestety, jednym z niewielu na świecie. Czemu wystawa prac jedynie kobiecych wywołuje taki zamęt, że brytyjska prasa wręcz nie może przestać o niej gadać?

Zacznijmy od tego, iż Pan Saatchi jest byłym mężem pewnej bardzo znanej kucharki, osobowości telewizyjnej – Nigeli Lawson. Ich związek zasłynął głównie z tego, że Nigela oskarżyła swojego męża o przemoc domową. Dzięki temu, świetna wystawa w Saatchi zyskała miano próby odkupienia win. Ponieważ: „Może i biłem żonę, ale kobiety są fajne.” Jednakowoż nie będę się mieszać w sprawy zaistniałe we wspomnianym małżeństwie. Ani w ocenę osoby właściciela galerii. (źródło)

Kolejna kontrowersja opiewa samą nazwę wystawy. Otóż na samym początku miała ona nazywać się „A Woman’s Hand” („Kobieca Dłoń”) lecz gdy do finansowania wystawy dołączyła marka Pommery (producent szampanów swoją drogą), nazwa zmieniona została na Champagne Life („Szampańskie życie”). Nowa nazwa miała symbolizować kontrast pomiędzy ilością ciężkiej pracy wkładanej w przygotowanie dzieła a postrzeganą łatwością i cudownością świata sztuki. Krytycy twierdzą, że symbolizuje ona inną rzecz. To, że Pommery jest jej patronem. (źródło)

Wystawa w Saatchi Gallery jest wyjątkowa, ponieważ kobiety są wyjątkowo niereprezentowane w świecie sztuki. O tym napisałam już cały artykuł, więc możecie go przeczytać tutaj. Sama zaś Saatchi jest uważana za jedną z najważniejszych galerii w Londynie, która tak jak galerie w Nowym Jorku i Berlinie (trzy miasta uważane za najbardziej wpływowe w sztuce) może zmienić jej bieg czy wyznaczyć nowe trendy. Saatchi jest także znana z promowania nowych artystów, pokazywania wschodzących gwiazd, szerokiej publiczności, w gmachu przypominającym bardziej muzeum niż galerię. (źródło)

Saatchi oskarża się o to, że wystawa nie ma żadnego łącznika poza tym, że prezentowane prace są pracami kobiet. Jaki jest temat? Do jakiej dyskusji nawołuje poprzez swoje pojawienie się? Próżno szukać odpowiedzi na te pytania w samej galerii. Ale czy rzeczywiście? Chociaż z jednej strony, rzeczywiście, wystawionych w Saatchi 14 artystek nic nie łączy, to jednak moim zdaniem pokazuje to jak różnorodna może być sztuka kobieca, jak ciekawa, jak przeciwna i niewspółgrająca ze sobą. Pokazuje, że kobiety również mają do zaoferowania bardzo wiele. (źródło)

Osobiście, wystawę w Saatchi widziałam 3 marca. Poruszył mnie ogrom galerii, spodobała mi się ilość czwartkowych odwiedzających. Wystawa, chociaż pokazuje jedynie prace kobiet, jest bardzo różnorodna. Nie tylko tematyka, ale i sposób i jakoś wykonania pokazują jak niewiele wspólnego mogą mieć ze sobą dzieła dwóch kobiet z podobnych środowisk, jak ciekawy może być ich sposób patrzenia na świat. Wydaje mi się, że w powszechnej chęci skrytykowania wszelkich prób walki z nierównościami i pojęciem feminizmu lansowanym przez osoby, które nie mają pojęcia o tym, czym feminizm jest naprawdę, zapominamy o czymś bardzo ważnym. Saatchi Gallery to galeria wyznaczająca trendy. Saatchi sprowokowała tysiące do dyskusji na temat sztuki tworzonej przez kobiety. Saatchi pokazała, że da się zrobić popularną wystawę bez pierwiastka męskiego. Saatchi nawołuje do dyskusji o potrzebie tworzenia wystaw jak ta. I bez wątpienia, Saatchi zrobiła szum, którego świat potrzebuje by w końcu docenić wartość kobiecego punktu widzenia.

Zamiast krytykować próby stworzenia nowych trendów, złamania starych nawyków, rozpoczęcia nowej epoki w dziejach sztuki, może przyszedł czas by docenić próby? Zaakceptować starania. Zaakceptować brak wszystkich tych czynników, które uważamy, że takie wystawy mieć powinny. I starać się, starać, starać.

image
Julia Wachtel
01_champagne
Champagne Life
5320
Echoué au seuil de la raison, 2014 by Virgile Ittah.
champagne-life-a-la-saatchi-gallery-photo-12
Champagne Life
Advertisements

7 thoughts on “O tym jak Saatchi Gallery robi zamęt, który potrzebny jest sztuce.

    1. Jest to praca Soheila Sokhanvari, „Moje Sabz” z 2011 roku. Soheila mówi o sobie, że jest ona połączeniem filozofii wschodu i zachodu. Artystka porusza się w polu realizmu magicznego, czyli jej prace są całkowicie odrealnione. Ta mówi o Irańskim „Zielonym ruchu”, którego działania doprowadziły do uchylenia fałszywego wyniku wyborów i usunięcia Mahmoud Ahmadinejad z rządu. Dlaczego? Jak? Po co? Czemu osiołek (bo w zasadzie nie koń, a to ważne) na niebieskiej piłce plażowej? A to już muszę Ci zostawić, bo nie chcę odbierać całej zabawy ze sztuką nowoczesną, która polega głównie na mówieniu „okej co to” za każdym razem gdy widzisz dzieło, a potem zastanawianiu się nad tym! 🙂 Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

      1. Czyli charakterystyczny dla sztuki nowoczesnej przerost konceptu nad tym, co artysta chciał powiedzieć… Przerost tak duży, że przekaz wymaga wyjaśnienia na stronie a4. Nonsens.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s